Jan Kraus
06 October 2014Photo story3 min read

2014 Beskidy Ultra Trail report

Niestety nie wystartowałem w tegorocznej edycji Beskidy Ultra Trail. I choć złożyło się na to kilka powodów, ostatecznie jestem z tego mimo wszystko zadowolony. Udało mi się za to pojawić z aparatem na trasie wyścigu i zrobić kilka zdjęć uczestnikom. Okazało się to samo w sobie organizacyjnym wyzwaniem.

Start

Wystartowali o 4:00 rano z amfiteatru w Szczyrku. Ja wstałem o 2:00, żeby zdążyć z Krakowa na miejsce. Ale warto było się poświęcić, żeby się tam znaleźć. Dookoła panowała pozytywna atmosfera, co widać na twarzach uczestników. Pewnie jeszcze nie wszyscy zdawali sobie sprawę, co ich czeka… Nie! Jestem pewien, że dobrze wiedzieli co robią. Że robią, to co kochają.

Zawodnicy BUT-a startują o 4:00 nad ranem
Zawodnicy BUT-a startują o 4:00 nad ranem

Pierwszy podbiegi i wejście w teren

Kilkanaście minut później udało mi się złapać uczestników na pierwszym podbiegu. Nie zrobiłem tam jednak żadnych specjalnych ujęć. Dużo fajniej było kilka kilometrów dalej, na pierwszym punkcie z jedzeniem. Jasne światło przed domem było wyspą do które ciągnęli biegacze…

Pierwsza stacja z prowiantem, ok. 10km na trasie
Pierwsza stacja z prowiantem, ok. 10km na trasie

Równie malowniczo wyglądał też sznur światełek, znaczony przez czołówki zbiegających po zboczach na drugiej stronie doliny.

Lightpaiting
Lightpaiting

Godzinę później (około 7:00 rano) byłem już w następnym punkcie odżywczym, przy schronisku PTTK na Dębowcu. Był już świt i w sumie to liczyłem na odrobinę słońca. Niestety było zupełnie szaro.

Przerwa na śniadanie w okolicach Dębowca
Przerwa na śniadanie w okolicach Dębowca

Dolina Wapienicy

Gdy większość biegaczy przebiegła, przedostałem się kawałek na zachód, w okolice Doliny Wapienicy i Jeziora Wielka Łąka. Trasa przecinała mały mostek na rzece. Ta lokalizacja okazała się bardzo ciekawa, udało mi się złapać zawodników w fajnym kadrze na tymże mostku.

Dla większości zawodników, start to przede wszystkim wyzwanie i przygoda. Humor dopisuje ;-)
Dla większości zawodników, start to przede wszystkim wyzwanie i przygoda. Humor dopisuje ;-)

Krótka przerwa na “okoliczności przyrody”…

Czasami warto się zatrzymać i dłużej cieszyć chwilą...
Czasami warto się zatrzymać i dłużej cieszyć chwilą...

Sama dolina Wapienicy i okolice jeziora to teren Nadleśnictwa Bielsko-Biała, które nawet promuje rekreację w tych okolicach. Po drodze zrobiłem więc także kilkukilometrową pętlę po ścieżkach wytyczonych specjalnie dla biegaczy.

Jeszcze na ścieżkach doliny Wapienicy
Jeszcze na ścieżkach doliny Wapienicy

Połówka

Było już po 10, kiedy ruszyłem dalej. Musiałem po drodze coś zjeść i wypić solidny kubek kawy, bo zaczynała mnie łapać senność. Następnym punktem kontrolnym, na który dotarłem była Przełącz Salmopolska. Punkt zlokalizowany na 44 kilometrze, kiedy tam byłem biegacze mieli na liczniku około 7 godzin.

Prawie 7 godzin później, 40 kilometrów dalej...
Prawie 7 godzin później, 40 kilometrów dalej...

Mimo mgły i chłodu ekipa wolontariuszy z Pokojowego Patrolu uwijała się i świadczyła pomoc wszystkim zawodnikom. Chyba wszyscy mieli okazję tu trochę odpocząć, pokrzepić się i ruszali dalej w dobrym nastroju.

... ale ciągle w dobrym duchu!
... ale ciągle w dobrym duchu!

Końcówka

Na koniec, późnym popołudniem zostało mi jeszcze jedno miejsce, które zdążyłem odwiedzić. W okolicach Twardorzeczki trasa zbiegała z Magurki Radziechowskiej, przez Muronkę i Ostre w dół.

Gdzieś, w zupełnej dziczy..
Gdzieś, w zupełnej dziczy..

Postanowiłem wyjść trochę na przeciw tym, którzy zostali na trasie. Mieli za sobą około 80km i kilkanaście godzin na nogach. Spotkałem kilku takich mocarzy. Zejście z Ostrego było na prawdę strome. Każdy z uczestników musiał to dobrze odczuć.

Beskidy Ultra Trail, 2014
Beskidy Ultra Trail, 2014
Beskidy Ultra Trail, 2014
Beskidy Ultra Trail, 2014
Beskidy Ultra Trail, 2014
Beskidy Ultra Trail, 2014

Około 18:00, mniej więcej w okolicach Muronki musiałem już zawrócić. Właśnie wtedy wybiegł Filip Kolasa, z którym zbiegłem razem aż do Ostrego. Filip zajął 16. miejsce na dystansie 90km, z czasem 15h56min.

Filip Kolasa, 16. miejsce na dystansie 90km
Filip Kolasa, 16. miejsce na dystansie 90km

Zapraszam oczywiście do obejrzenia całej galeri zdjęć. Znajdziecie ją na Google+.

Inspiracja

Mimo, że sam nie brałem udziału w biegu to możliwość obserwowania uczestników, ich emocji, zawziętości, wysiłku, potu i bólu dostarczył niesamowitych wrażeń. Wiem, że te zdjęcia stanowić będą dla mnie ogromne źródło inspiracji i potężny bodziec do przygotowań w przyszłym roku. Jeżeli będzie, a będzie!

Pozdrowienia dla wszystkich uczestników, gratuluje udziału i wytrwałości w zmaganiach na trasie. Ogromny podziw dla uczestników wyzwania na 250km, które w ogóle przerasta moje wyobrażenie o ultramaratonach! Do następnego razu!

© 2007 - 2020 Jan Kraus - Site built with GatsbyJS