Jan Kraus
18 August 2014Travel report5 min read

Latem na Maderę, czyli 2 tygodnie odpoczynku na wyspie wiecznej wiosny

Wakacje 2014 spędziliśmy na Maderze. 14 dni odpoczynku, relaksu i spokoju. Przepiękne widoki, niebo, góry i chmury stwarzają tam wspaniałą atmosferę. Nie jest to idealne miejsce na urlop, jeśli ktoś preferuje leżenie na plaży i imprezy, ale może właśnie dlatego Madera bardzo przypadła nam do gustu.

Chciałbym podzielić się kilkoma miejscami, które szczególnie zapadły mi w pamięć.

Ponta do Sol

Na Maderze zatrzymaliśmy się w Ponta do Sol. Jest to mała miejscowość, położona kilkadziesiąt kilometrów na zachód od Funchal. Usytuowana na południowym wybrzeżu, rozciąga się na południowych stokach wzgórz. Wąskie i strome drogi zapewniały mi nie lada atrakcji przy poruszaniu się wynajętym samochodem (co szczerze polecam, bo bardzo ułatwia poruszanie się po wyspie).

Dzięki Airbnb znaleźliśmy ciekawe miejsce na nocleg i miłych gospodarzy. Lokalizacja na farmie bananów okazała się bardzo pozytywnym wyborem. Mogliśmy delektować się wspaniałymi widokami z okna oraz oczywiście bananami.

Widok z naszego okna, Ponta do Sol, Madera
Widok z naszego okna, Ponta do Sol, Madera
Ponta do Sol nocą, Madera
Ponta do Sol nocą, Madera

Ponta do Pargo

Najdalej wysunięte miejsce na zachód to Ponta do Pargo. Trafiliśmy tam już pierwszego dnia naszego pobytu, niedługo przed zachodem słońca. Było dosyć wietrznie, ale widoki rekompensowały wszystko. Malownicze wybrzeże z wysokimi klifami i głębokim błękitem oceanu na długo zostanie mi w pamięci.

Zdjęcie tego nie oddaje, ale tam było naprawdę wysoko
Zdjęcie tego nie oddaje, ale tam było naprawdę wysoko
Widoki z Ponta do Pargo
Widoki z Ponta do Pargo

Płaskowyż Paul da Serra

Środek wyspy jest płaski. No może nie całkiem, ale na jej sporej, zachodniej części rozpościera się płaskowyż Paul da Serra. To chyba jedyne miejsce (nie licząc fragmentów autostrady na południu) gdzie można pojeździć prostymi drogami ;-). Oczywiście żeby się tam wspiąć (1200 m n.p.m.), trzeba się najpierw sporo nakręcić kierownicą.

Kręciliśmy kierownicą Renault Clio; było całkiem przyjemnie
Kręciliśmy kierownicą Renault Clio; było całkiem przyjemnie
Najbardziej prosty odcinek drogi na Maderze
Najbardziej prosty odcinek drogi na Maderze

Przez płaskowyż przetaczały się chmury, ale często mocno świeciło słońce. Właściwie to na Maderze cały czas pogoda jest dosyć zmienna. I choć o płaskowyżu nasz przewodnik pisał, że jest to miejsce gdzie spada najwięcej deszczu, nam udało się go zwiedzić prawie na sucho.

Widok na płaskowyż Paul da Serra, Madera
Widok na płaskowyż Paul da Serra, Madera

Charakterystycznym elementem krajobrazu na płaskowyżu były również elektrownie wiatrowe
Charakterystycznym elementem krajobrazu na płaskowyżu były również elektrownie wiatrowe

Porto Moniz

To miasteczko znajduje się na północno zachodnim krańcu wyspy. Nie znaleźliśmy tam specjalnie dużo do zobaczenia. Wulkaniczne wybrzeże, szumiące fale rozbijające się o ostre, czarne skały i spokojne, niewielkie turystyczne miasteczko.

Nieopodal, wulkaniczne niecki w podobnych klimatach zostały zaadoptowane na naturalne baseny
Nieopodal, wulkaniczne niecki w podobnych klimatach zostały zaadoptowane na naturalne baseny

Dużo ciekawiej zapowiadała się przejażdżka na wschód, wzdłuż północnego wybrzeża wyspy. Stara droga jest już niestety zamknięta, więc w dalszą podróż musieliśmy udać się nowo wybudowanym odcinkiem, który wieloma tunelami przecinał strome zbocza.

Widok z Porto Moniz na północne wybrzeże wyspy
Widok z Porto Moniz na północne wybrzeże wyspy

Piszę “niestety” bo przewodnik opisywał starą drogę jako ekstremalną, “naturalną myjnię” – na wąską i krętą jezdnę spływały kaskady wody z licznych wodospadów usytuowanych na wysokich i pionowych zboczach górujących nad drogą.

Nie mogliśmy się jednak powstrzymać, aby nie rzucić okiem na jej fragmenty. Dzięki temu mogliśmy sobie wyobrazić jak w praktyce mógł wyglądać przejazd tym odcinkiem.

Stara droga do Porto Moniz
Stara droga do Porto Moniz
Jeden z wielu wodospadów nad drogą w okolicach Porto Moniz
Jeden z wielu wodospadów nad drogą w okolicach Porto Moniz

Poza wspaniałymi widokami o których wspomniałem, ta część wyspy nie zatrzymała nas na dłużej. Miasteczka po północnej stronie nie wyglądały na tyle ciekawie, aby zachęcić nas do bardziej intensywnego zwiedzania.

Choć był to lipiec, cały czas wydawało nam się, że jest trochę za zimno na pływanie
Choć był to lipiec, cały czas wydawało nam się, że jest trochę za zimno na pływanie

Levada das 25 Fontes

Jednego słonecznego dnia wybraliśmy się na wycieczkę wzdłuż tzw. lewady – kanału wodnego wodnego wybudowanego w celu irygacji obszarów rolniczych. Trasa w obie strony liczy około 8 km i rozciąga się zboczami gór utrzymujących płaskowyż Paul da Serra.

Szlakiem Levada 25 Fontes, Madera
Szlakiem Levada 25 Fontes, Madera

Wędrówka prowadzi zacienioną leśną ścieżką, która wijąc się, delikatnie opada prowadząc nas do lokalizacji tytułowych dwudziestu pięciu wodospadów.

Celem wędrówki jest niewielka kotlina, w której być może doliczyć się można 25 wodospadów (Zdjęcię HDR)
Celem wędrówki jest niewielka kotlina, w której być może doliczyć się można 25 wodospadów (Zdjęcię HDR)

Parking z którego rozpoczyna się wspomniana trasa zlokalizowany jest w północno-zachodniej części płaskowyżu Paul da Serra. Jest to również jedno z piękniejszych miejsc, gdzie można podziwiać wspaniałe widoki na wyspę.

Znów nad chmurami
Znów nad chmurami
Krowy kontemplujące fascynujące widoki, Madera
Krowy kontemplujące fascynujące widoki, Madera

Pico Ruivo

W dniu, w którym wybraliśmy się na najwyższy szczyt Madery, Pico Ruivo (1862 m) pogoda nie była zachęcająca. Chmury spowijały górną część wyspy, w dodatku po drodze padał nawet lekki deszcz. Dlatego nie byliśmy do końca pewni czego się spodziewać, kiedy pięliśmy się samochodem do parkingu znajdującego przy Achada do Teixeira. Ponieważ jest to dosyć wysoko, po drodze minęliśmy granicę chmur.

Wtedy pojawiło się słońce i zaczęła się magia!

Chmury spowijają podnóża gór - widok z podejścia na Pico Ruivo
Chmury spowijają podnóża gór - widok z podejścia na Pico Ruivo

Kiedy znajdujesz się wyżej niż chmury, to cały krajobraz zaczyna wyglądać magicznie. Białe połacie chmur, ciągnące się aż po horyzont i spowijające góry znajdujące się u Twojego podnóża. Coś niesamowitego!

Do szczytu już niedaleko…
Do szczytu już niedaleko…

Przejście szlakiem zaczęliśmy wczesny wieczorem już po 17:00. Dzięki temu byliśmy chyba jedynymi turystami na szlaku. Trasa prowadząca z parkingu na szczyt jest dosyć prosta i mało wymagająca. Dobrze jednak jest sobie zostawić sporo zapasu jeśli chce się spokojnie delektować widokami. Dodatkowo, dojazd do parkingu zamykają o 21:00! Nam udało się zdążyć na styk. Strażnik dosłownie już czekał przy szlabanie.

A takie widoki są wszędzie, 360° dookoła Ciebie
A takie widoki są wszędzie, 360° dookoła Ciebie

Widoki ze szczytu są równie wspaniałe, jak po drodze. Tak jakbyśmy znajdowali się na dachu wyspy. Dookoła sycące oczy kolory skał, błękit nieba, biel chmur i wspaniała atmosfera.

Widok ze szczytu, Pico Ruivo, 1862 m n.p.m
Widok ze szczytu, Pico Ruivo, 1862 m n.p.m

Vereda da Ponta de São Lourenço

Na wschodzie wyspy, na samym jej krańcu odkryć można fantastyczne miejsce: przylądek Ponta de Sao Lourenco. Suche, smagane wiatrem wybrzeże dostarcza niezapomnianych widoków. Kilkukilometrowy szlak spacerowy ciągnie się wzdłuż wysokich klifów i stromych wzgórz. Słońce, wiatr i ocean nadają temu miejscu specyficzny klimat.

Widoki trochę jak na Marsie...
Widoki trochę jak na Marsie...

Przewodnik opisywał to miejsce jako suche, wyschnięte i takie też było. Zastanawialiśmy się, czy jest tu czasem zielono. W końcu trawa musi kiedyś wyrosnąć. Może na wiosnę? O Maderze mówią, że jest to właśnie wyspa wiecznej wiosny. Ciekawe więc kiedy gości tu na wschodnim zakątku…

Sucho, wietrznie i gorąco, Ponta de São Lourenço, Madeira
Sucho, wietrznie i gorąco, Ponta de São Lourenço, Madeira

Wizualnie powalające widoki to zasługa kolorytu formacji skalnych. Strome klify odsłaniają różnorodne warstwy skał i podłoża, które ostro kontrastują się z błękitami nieba i oceanu.

Ale widoki były niezapomniane!
Ale widoki były niezapomniane!

Mimo, że zdjęcia sugerują suszę jak na pustyni, zdarza się tam i deszcz. Zanim udało nam się przejść ten szlak w fajnych warunkach, dwa razy zrezygnowaliśmy z powodu deszczu.

Chmury deszczowe nad Ponta de São Lourenço, Madeira
Chmury deszczowe nad Ponta de São Lourenço, Madeira

Porto Santo

Jak wspominałem na samym początku Madera nie jest miejscem do plażowania. Kilka niewielkich kamienisto-żwirowych plaż i zmienna pogoda rzeczywiście nie stwarza ku temu warunków. Wiedzieliśmy o tym od samego początku, jednak na koniec trochę zaczęło odrobinę brakować słońca i piasku. Właśnie dlatego postanowiliśmy wybrać się na Porto Santo.

Ta niewielka wyspa, oddalona o niecałe 50 km i 2,5 godziny rejsu promem zachwyciła nas pogodą i ogromną, ośmiokilometrową (!!!) piaszczystą plażą. Słońce, piasek, plaża, wiatr, szum fal, piasek, słońce, piasek, fale. Tego nie da się łatwo opisać.

Piaszczysta plaża rozciąga się na odcinku aż 8 km
Piaszczysta plaża rozciąga się na odcinku aż 8 km

Kolejne miejsce, do którego na pewno wrócimy

Madera wywarła na mnie duże wrażenie. Wysokie góry, kręte drogi, ocean, wybrzeże, słońce i specyficzny klimat na długo pozostaną mi w pamięci.

Entry published on 18 August 2014 in Travel report, Photography, Madera, Travel, Vacation, Ponta do Sol.
© 2007 - 2020 Jan Kraus - Site built with GatsbyJS